Z pokolenia niepokornych | artykuł styczniowy

„To jest pierścień żałoby po tych, którzy polegli – odpowiedziała [babcia] surowo na moje pytanie. Następnie zdjęła go z palca i pokazała mi datę wyrytą wewnątrz. Wysylabizowałam powoli: 1863.

– Babciu, pozwól mi włożyć ten pierścionek – prosiłam.

Wstrząsnęła przecząco głową:

– Możesz nosić go, Olu, tylko wówczas, gdy będziesz patriotką […]

– Ja chcę walczyć o Polskę, babciu – powiedziałam, na wpół rozumiejąc co mówię, tak bardzo chciałam włożyć ten pierścionek na palec”.

Aleksandra Szczerbińska (późniejsza Piłsudska) dotrzymała danego słowa.

W duchu powstania styczniowego

Dzieciństwo spędziła w domu babki Karoliny Zahorskiej w Suwałkach, mieście gubernialnym, przy ulicy Krzywej. Wychowana została w tradycji powstania styczniowego. Na jej rozwój emocjonalny i intelektualny wielki wpływ wywarła wspomniana nestorka rodu. Była to kobieta o silnej osobowości, która – mocno zaangażowana w powstańczą działalność konspiracyjną – organizowała w 1863 roku we własnym dworze zebrania spiskowców przeciw rosyjskiemu zaborcy. Głównym motorem  życiowych wyborów Karoliny Zahorskiej była miłość do ojczyzny, a upadek irredenty stanowił największy cios w jej życiu. Od tego czasu ubierała się jedynie w czarne suknie i nosiła na znak żałoby pierścionek z tabliczką z czarnej emalii, ozdobioną krzyżykiem z białych pereł. Bracia babki za udział w powstaniu zapłacili zesłaniem w głąb Imperium Rosyjskiego. Jeden z nich zmarł w celi na katordze, drugi powrócił schorowany, choć umysłem niezłomny. Realia walk z 1863 roku dorastająca Ola poznawała również dzięki długim rozmowom z krewnym, m.in. z dziadkiem Władysławem Skłodowskim. Wzniecały one w niej pragnienie walki o wolność.

Patriotyczna domowa atmosfera, surowe, choć niepozbawione rodzinnego ciepła wychowanie, szeroko nakreślone horyzonty intelektualne formowały osobowość i tożsamość młodej Oli. Jako dorosła  kobieta wspominała: „Nasiona zasiane w dzieciństwie skiełkowały i zapuściły korzenie. Jeden był tylko cel przede mną – walka o wolną Polskę”. Tradycja powstania była więc przede wszystkim tradycją ustną, „szeptaną”, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Aleksandra w swoich wspomnieniach przywołuje kobiety opowiadające przyciszonym głosem o powstaniu wieczorem przy piecu. Wraca też pamięcią do radości, jaka pojawiała się w domach, gdy witano powracających z zesłania synów, mężów, ojców. 

Popowstaniowe reminiscencje współtworzyły atmosferę wielu szlacheckich dworów, zostawiając ślad w ich codzienności – życiu domowym, rodzinnym. Towarzyszyło temu szerokie spektrum emocji – od bólu i żalu po utracie bliskich po dumę oraz podziw dla ich odwagi. Przekazy ustne były dla Oli pierwszym, najbardziej bezpośrednim i emocjonalnym kontaktem ze spuścizną powstania. Jednocześnie doświadczenia te stanowiły dla niej, jak i jej rówieśników, wciąż żywą pamięć również dzięki treściom przemycanym  do polskich domów, dworków innymi kanałami. Chociażby za pośrednictwem polskiej literatury, poezji, śpiewników. Znaczenie tradycji powstańczych w wychowaniu dojrzewającej wówczas generacji doskonale oddają zapiski działaczki ruchu kobiecego Romany Pachuckiej: „[…] wiązały one pokolenia z pokoleniami, […] wskazywały pola pracy dla ambicji młodych. Od upadku powstania styczniowego do mego urodzenia minęło przeszło 20 lat, a jednak żyłam w atmosferze unoszącej się niby niewidzialnie, a mimo to wszechobecnej.”

Zdarzenia roku 1863 stają się dla młodych ludzi miarą przykładaną do współczesności politycznej i społecznej – wzorem i punktem odniesienia. Przede wszystkim jednak kształtują ideowo ich narodową wyobraźnię. Tradycje te jednocześnie ukierunkowują młodzież na patriotyzm rozumiany jako postawa aktywna, niepokorna – wykuwana w toku doświadczeń codzienności w obcym, carskim państwie.

Niemniej jednak Aleksandra postrzegała powstanie także w sposób krytyczny – jako historyczną lekcję. Dzięki długim rozmowom z dziadkiem Wacławem Skłodowskim zyskała świadomość popełnionych wówczas błędów. Jednym z nich był brak wystarczającej współpracy warstwy wykształconej z wsią. Ola Szczerbińska wyciąga z tego wnioski. W przyszłości miała zaangażować się w edukację kobiet z różnych warstw społecznych.

Powstanie styczniowe i jego tragiczny kres niosły dla mnóstwa rodzin, dla polskich dworów liczne konsekwencje duchowe i społeczne. Dla zaangażowanych w walkę oznaczały aresztowania, zsyłki, konfiskatę majątków, wzmożoną rusyfikację.  W tamtym czasie tworzyła się nowa inteligencja ze zubożałego ziemiaństwa, co niosło za sobą konieczność podejmowania pracy zarobkowej także przez kobiety należące do tej warstwy. W rezultacie pierwsze popowstaniowe emancypantki o szlacheckim rodowodzie musiały odnaleźć się w zawodowych i społecznych realiach  miast. Zaczęły tworzyć wspólnoty, a następnie – formujący się pod koniec XIX w. – ruch kobiecy, światopoglądowo dość zresztą zróżnicowany.

Lata nauki

Rodzice Oli, Piotr oraz Julia Szczerbińscy, zmarli, gdy miała  zaledwie kilkanaście lat. Osierocona dość wcześnie, musiała sprostać wymogom stawianym przez dorosłość. Być może te realia potęgowały w niej wrodzony potencjał sił przetrwania i niezłomności. Pierwsze wyzwanie stanowiły  szkolne lata w suwalskim rządowym gimnazjum, gdzie poznała realia ostrej rusyfikacji. Za pierwszy swój drobny gest patriotyczny (niedozwolone tradycyjne polskie uczesanie) – została ukarana tygodniową szkolną izolacją od rówieśniczek. Niezrażona tym, brała udział w potajemnej nauce rodzimej historii i kultury, obserwując jednocześnie spadające na uczniów represje. Poza tym, podobnie jak inne uczennice, udzielała lekcji języka polskiego dziecku ze środowiska chłopsko-robotniczego. Polskość w kulturze i historii nie sprowadzała się jednak dla niej tylko do poezji Juliusza Słowackiego i Adama Mickiewicza, czy zwycięskich batalii Jana III Sobieskiego. Jej podskórny rytm wyczuwała też w kulturze ludowej. Uwielbiała potańcówki tętniące mazurkami i oberkami. Stanowiły one dla niej  jasną, pogodną, energetyczną odsłonę tego, co rodzime.

Po ukończeniu gimnazjum Aleksandra zwróciła się do babki o pozwolenie kontynuowania nauki na studiach wyższych. Wiedziała, że taki życiowy scenariusz umożliwi jej rozwój, a w perspektywie finansową niezależność. Jej zamysły wzbudziły wśród bliskich konsternację. Kolidowały z tradycyjnym wzorcem kobiety, której etos powinien odnosić się głównie do zajęć domowych i rodziny. Ola znalazła jednak sojuszniczkę w babce Karolinie – kobiecie o szerokich horyzontach. Uzyskała jej zgodę na wyjazd do Warszawy na studia w Wyższej Szkole Handlowej Józefy Siemiradzkiej. Oprócz udziału w kursach handlowych, które ukończyła w 1903 roku, uczęszczała też na konspiracyjne zajęcia Uniwersytetu Latającego przeznaczonego główne dla kobiet. Mogła tam poszerzyć swoją wiedzę w najbardziej interesujących ją dziedzinach: socjologii i ekonomii politycznej, a także polskiej historii i literaturze – pod okiem takich uznanych uczonych, jak Ludwik Krzywicki, Wacław Nałkowski,  Tadeusz Korzon. Wybitni i często zradykalizowani w poglądach narodowo-społecznych profesorowie rozwijali w niej jednocześnie coś więcej – „umiłowanie swobody”.

Zdobytą wiedzę miała szansę wkrótce wykorzystać w praktyce. W 1903 roku rozpoczęła pracę w kantorze fabryki wyrobów skórzanych na warszawskiej Woli. Poznała warunki pracy robotników przemysłowych, co spotęgowało jej zainteresowania problemami społecznymi. Był to dla niej impuls do wstąpienia do Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS). Nieoczywisty wybór oczywisty, gdyż środowisko Warszawy oferowało cały wachlarz ścieżek ideowych. Począwszy od dążącego do poprawy bytu robotników, ale antyniepodległościowego programu Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy, przez ideologię pozytywistyczną, po konserwatyzm Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, czy dekadentyzm w duchu Stanisława Przybyszewskiego. Wybór Aleksandry współbrzmiał jednak z wartościami, które wyniosła z domu rodzinnego, przesiąkniętego ideami styczniowej irredenty. Program PPS łączył bowiem walkę o niepodległość Rzeczpospolitej z postulatami dotyczącymi zmian społecznych.

Pokolenie niepokornych

Dalszą jej historię można by czytać kadrami (tylko nieliczne z nich utrwaliła fotograficzna klisza). „Towarzyszka Ola” przemycająca dla Organizacji Bojowej PPS broń i amunicję pod suknią, bądź przewożąca jako kurierka raport  dla I Brygady Legionów Polskich. Ale również – aktywistka prowadząca pogadanki dla kobiet w żyrardowskich fabrykach, czy – już jako marszałkowa Piłsudska – działaczka stowarzyszeń „Opieka”, „Osiedle” oraz „Nasz Dom”, pozyskująca fundusze na rzecz bezdomnych i bezrobotnych.

Niepodległościowy azymut i społeczna wrażliwość. Nasiąknęła nimi u zarania swojego życia i sama krzewiła je myślą oraz czynem. A w swojej walce miała sprzymierzeńców – była jedną z kobiet pokolenia  inteligencji urodzonej po powstaniu styczniowym, dorastających w okresie represyjnej „nocy apuchtinowskiej”. Z pokolenia mimo to – a może właśnie dlatego – niezwykle prężnego ideowo i zdolnego wnieść znaczący wkład w odzyskanie niepodległości. Bohdan Cywiński określał tę generację mianem niepokornych. Ci nieliczni, ale zahartowani w boju z nasiloną rusyfikacją, posiadali silne poczucie odpowiedzialności za losy społeczeństwa. Tę odpowiedzialność wpoili im szlacheccy bądź mieszczańscy przodkowie w duchu popowstaniowej tradycji. Realia Kongresówki końca XIX wieku – pełne kontrastów społecznych, materialnych, kulturowych były  wielkim wyzwaniem. W umysłach „niepokornych” kiełkowały nowe idee i wyraziste kierunki myśli społeczno-politycznej, które zdeterminowały później rzeczywistość niepodległej  Polski. Cechowała ich wiara w postęp i rozwój (społeczny, wolnościowy, demokratyczny, oświatowy) oraz walka o to, by emancypacja warstw społecznych, dotąd pozbawionych głosu, stała się faktem. Były to konkretne, codzienne wysiłki i działania: organizacja warszawskiego tajnego Uniwersytetu Latającego”, antycarskich ulicznych manifestacji, wydawanie propagujących nowe idee broszur i czasopism, wreszcie liczne akcje oświatowe w sferach robotniczych i wiejskich. Wiara w to, że „można” – na przekór wszystkiemu, na przekór otaczającej beznadziei.

A jakie oblicze miała owa „niepokorność” w wydaniu Aleksandry Szczerbińskiej, a następnie Aleksandry Piłsudskiej? Ze względu na swoje cechy charakteru – odwagę i determinację, a także stanowczość i dyskrecję – dość szybko podjęła się odpowiedzialnych zadań. Organizowała zarówno składy broni, jak i żeńskie koła PPS. Zachowując zimną krew, przetransportowała po akcji pod Bezdanami zagarnięte wówczas Rosjanom pieniądze,  przeznaczone następnie na działalność niepodległościową. Wiozła je przez pilnie strzeżoną granicę między rosyjskim i austro-węgierskim zaborem.

 Co ciekawe, w PPS przeszła przez wszystkie istotne formy konspiracyjnej działalności, nie należała jedynie do partyjnych władz. Do formalnych stanowisk w partii  nie przywiązywała żadnej wagi. Jej działalność ideowa miała charakter „horyzontalny”, a nie „wertykalny”.  Charakteryzował ją bardzo obywatelski, a jednocześnie kobiecy rys, zorientowany na pomoc, współdziałanie, a nie na wspinanie się po szczeblach partyjnej kariery. To jednocześnie obywatelskość w wydaniu bardzo aktualnym – współczesnym. Jej niepokorność zawierała w sobie jednocześnie pokorę wobec drugiego człowieka – otwartość na jego potrzeby. To właśnie chęć opieki i pomocy determinowały jej poczynania, gdy roztoczyła opiekuńcze skrzydła nad ochotniczkami do Związku Strzeleckiego, zakładała Towarzystwa Pomocy Więźniom Politycznym, czy – już w niepodległej Polsce – organizowała opiekę nad kombatantami lub dziećmi chorymi na gruźlicę. Również w tym kontekście dziecięce wspomnienie nauk babki Karoliny, która podczas powstania i po nim wspierała potrzebujących, nie pozostało bez echa.

Siła idei

Dla młodego pokolenia wychowywanego w niepodległej II Rzeczpospolitej, weterani powstania styczniowego byli wzorem patriotyzmu. Rozkazem Naczelnego Wodza, Józefa Piłsudskiego, zostali symbolicznie włączeni w szeregi Wojska Polskiego. Duch tradycji zrywu z 1863 roku, a następnie duch niepokornych znajduje kontynuację w kolejnych generacjach. Aleksandra Piłsudska pisała o swoim dziadku powstańcu: „[…] powrócił po dwudziestu latach spędzonych na Syberii, z bliznami na ciele od knuta, kulejący od reumatyzmu. Ale pozostał niepokonany. Jego oczy świeciły ogniem młodości.” Analogiczny ogień niezłomności można  z pewnością odnaleźć w oczach wielu ludzi antykomunistycznej opozycji z czasów PRL-u: działaczy Komitetu Obrony Robotników, a następnie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. A także podobny zestaw wartości: obywatelskość, społeczna wrażliwość oraz umiłowanie suwerenności. Kolejne etapy polskiej historii to różne odsłony tej samej walki ich niezłomnych przedstawicieli o normy niezmiennie istotne dla społeczeństwa obywatelskiego: ideę współodpowiedzialności za państwo, a niekiedy również służby dla innych.              

Aleksandra Szczerbińska była jedną z niepokornych, które na przestrzeni lat przędły ową ideową nić. 

 Izabela Lewoczewicz


Bibliografia:

  • Cywiński B., Rodowody niepokornych, Warszawa 2010
  • Kostrzewska E. M., Wina i pokuta. Powstanie styczniowe w pamięci środowisk kobiecych Królestwa Polskiego przełomu XIX i XX wieku, [w:] Powstanie styczniowe w pamięci zbiorowej, Rzeszów 2017
  • Michalska-Bracha L., Powstanie styczniowe – przestrzenie pamięci w XIX–XX wieku, [w:] Powstanie styczniowe w pamięci zbiorowej, Rzeszów 2017
  • Nawrot-Borowska M., Tradycje powstania styczniowego i ich rola w wychowaniu patriotycznym młodego pokolenia (w świetle wspomnień z zaboru rosyjskiego) – w 150. rocznicę zrywu niepodległościowego z 1863 roku, „Przegląd Pedagogiczny” 2013, nr 1
  • Olszewska M. J., Etos obowiązku i poświęcenia. Powstanie styczniowe w twórczości Marii Konopnickiej, „Niepodległość i Pamięć” 2018, nr 1 (61)
  • Pachucka R., Pamiętniki z lat 1886-1914, Wrocław 1958
  • Piłsudska A., Wspomnienia, Warszawa
  • Sikorska M., Aleksandra Piłsudska (1882-1863), Łódź 2021
  • Topolski J., Świadomość historyczna Polaków: problemy i metody badawcze, Łódź 1981